O granicy języka

Posted in Moje zmagania ze znacznikami, , , on marzec 24, 2008 by Peter

Rozmyślając nad językiem, dochodzę do wniosku, że Wittgenstein miał rację: język to faktycznie granica naszego świata. Podróżując uświadamiałem sobie tę oczywistość wielokrotnie.
Zapamiętywałem jedynie to, czego nazwę udało mi się poznać. Patrząc na palmy z czerwonymi, żółtymi owocami wiedziałem, że to plama daktylowa. Krzak rosnący obok o kwiatach podobnych do otwartych kwiatów wiśni, mimo iż po stokroć piękniejszy, stał się tylko zwykłą fotografią, którą teraz przechowuję w jednej z licznych szufladek pamięci. Podobnie z potrawami. Do dnia dzisiejszego pamiętam tę specyficzną arabską potrawę, będącą mieszaniną wołowiny duszonej z warzywami i podawanej z kaszą kuskus - tadżin. Ale wiele innych i być może ciekawszych przepadło na zawsze.Dlatego warto zadać sobie trud zapamiętywania imion ludzi, nazw kwiatów, rzeczy, zjawisk. Pytać ludzi, po prostu pytać jak dziecko: a co to jest? Jak to się nazywa? Poznać nazwę w ich języku. Okazując takie zainteresowanie, możemy liczyć na przychylność i serdeczny uśmiech spotykanych mieszkańców. Każdy bowiem lubi, gdy przybysz wykazuje zainteresowanie kulturą i językiem odwiedzanego kraju.

Warto czytać świadomie, sprawdzając nieznane słowa w leksykonach i słownikach. Moim ostatnio poznanym słowem jest „sążnisty” :-) Piękne polskie słowo, którego znaczenia nawet bym nie podejrzewał. A tajemmniczyepolet czy armelbant? W dobie Internetu i Google wyszukanie definicji danego słowa jest dziecinnie proste. Tylko dlaczego dopiero teraz na to wpadłem?

Boże bądź ze mną w godzinie próby

Posted in Moje zmagania ze znacznikami, , on marzec 19, 2008 by Peter

Pomóż mi dbać o tę miłość, bo jest wyjątkowa. Jej prostota i szczerość to skarb, który odnalazło niewielu żeglarzy a całe ich zastępy poszły na dno, żyjąc ułudą i podążając za złymi podszeptami. Boże, pomóż mi o tym pamiętać w godzinie próby, gdy księżyc będzie tłem dla niebezpiecznych pokus. Bądź wtedy przy mnie, dotknij palcem mojego ramienia i przypomnij mi, kto jest dla mnie najważniejszy. Godzina próby zbliża się. Wychodzę na wolność.

Już za kilkanaście lat

Posted in Moje zmagania ze znacznikami, on marzec 16, 2008 by Peter

W cudownie lekki nastój wprawia mojego ducha płyta Anjani. Muzyka płynie z głośnika ze spokojem wieczornej tafli jeziora i uruchamia wyobraźnię.

Miękkie promienie porannego słońca przedarłszy się przez zielone wzgórza i lekko przybrudzone szyby, spoczęły na mych powiekach, napełniając me ciało przyjemnym życiodajnym ciepłem. Będę żył w wielu krajach, a w każdym z nich znajdę tę jedną górę, na której stoi, pogrążony w gęstwinie, dawny klasztor. Moje schronienie i oaza, gdzie za ciszą starych murów skrywa się biblioteka. Siedzę w niej już kilka długich dni i nawet poranny zapach ziół i kwiatów dochodzący z ogrodu nie przerwał transu. A moje myśli czerpiąc z dawnych wspomnień, jak sucha ziemia z pierwszych kropel deszczu, upadają w głębiny cierpienia i wznoszą się na szczyty namiętności. Będę czuł dreszcz, a moje palce zastygną w niespokojnym oczekiwaniu na tę jedyną myśl i przebłysk świadomości: oto tworzę.

O niesieniu róży

Posted in Pozostałości po mnie dawnym ze znacznikami, , on marzec 16, 2008 by Peter

Wśród fal pustynnego piasku
Na dnie nieba oceanu
Oazę bogów w oddali
W popiół obrócił czas

Na granicy wzroku ułomnego płynął
drżący cień szarego człowieka -
Pochylony podparty na długiej drewnianej lasce
Uważnie badał każdą garść suchego piasku

Aż nad przepaścią palców  zawisła czerwona róża
Szczęśliwy podniósł jej główkę w stronę słońca
Napij się nektaru jego promieni mówił

Coraz mocniej piekło zazdrosne słońce
Coraz mocniej palił w stopy piasek
Czekając na róży śmierć

Dnia następnego kwiat umarł

Nie oddał szary człowiek róży piaskowi
Nie oddał jej słońcu
Od tej pory idzie przed siebie goniąc horyzont

Czekając na noc

Gdy pustynia otwiera się boleśnie jak morze
A niebo spływa deszczem białych róż

Pisarz

Posted in Moje zmagania ze znacznikami, , on marzec 15, 2008 by Peter

Pisarz jest dla mnie jak poszukiwacz złota przesiewający drobnym sitem piasek, w którym kiedyś odbijały się stopy ludzi przeprawiających się na drugi brzeg rzeki.

Pisanie jest bowiem jak powolne analizowane każdej przechodzącej przez wyobraźnię chwili.

Tęsknota

Posted in Pozostałości po mnie dawnym ze znacznikami, , , on marzec 15, 2008 by Peter

Gdy myśli deszczem spływa snu krajobraz
A szatanów ogniki na suficie tańczą
Wyciągam w ciemność łez ślepe palce
I błądząc wokół głaszczę nikłe cienie -
Wtedy proszę Ciebie
Dusz wilczych ciemna przewodniczko
Proszę Ciebie o Nocy o Julii miękki kształt

Niech szybuje drzew i domów wierzchołkami
Niech przypłynie w tchnieniu rannych mgieł
Niechaj spocznie w cieniu ust i dłoni
I niech zasnę to już dzień

If you go away

Posted in W pamięci mojej ze znacznikami, on marzec 13, 2008 by Peter

If you go away
on this summer day
then you might as well
take the sun away
all the birds that flew
in the summer sky
when our love was new
and our hearst were high
when the day was young
and the nights were long
and the moon stood still
for the night bird’s song

But if you stay
I’ll make you a day
like no day has been
or will be again
We’ll sail the sun
we’ll ride on the rain
we’ll talk to the trees
we’ll worship the wind
And if you go
I’ll understand
leave me just enough love
to hold in my hand

If you go away
as I know you must
there’ll be nothing left
in this world to trust

just an empty room
full of empty space
like the empty look
I see on your face
I’ll be the shadow
of your shadoiw
I’ll feel you might have kept me
by your side

***

Piosenka jest tak piękna, a nie ma jej - z tego do wiem - w polskiej wersji. Pracuję teraz nad jej tłumaczeniem. Mam nadzieję, że uda mi się przekazać jej klimat.

Żebrak

Posted in Pozostałości po mnie dawnym ze znacznikami, , on marzec 12, 2008 by Peter

Skoczyłem
Ogromne wrota zamknęły się za mną

Klęczę
Ze spuszczonymi oczyma
I dłońmi złożonymi do pacierza

Nauczony proszę -
O grzechów odpuszczenie
O ciała zmartwychwstanie
O niebieskie Jeruzalem

W tej ogromnej sali
Pusty głos tuli się do ścian
Jak przestraszone dziecko
Do matczynego łona

Ja nie widzę jego twarzy ani wielkich oczu
O źrenicy czarnej jak ta stara krew
Jest zbyt daleko

Przez pancerz
przebijają gładkie rysy
Tron
zniekształciła brązowa rączka

Odszedł a w moim kapeluszu pojawił się on
I zapiał po raz wtóry

Wokół mnie

Posted in Moje zmagania ze znacznikami, , , on marzec 12, 2008 by Peter

Zdarzenie, które zamknęło mnie w domu na ostatnie sześć tygodni, pozwoliło mi się zastanowić nad moim aktualnym położeniem i ludźmi, który mnie otaczają. Nie potwierdziła się reguła, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Rodzina i miłość okazały się moim największym wsparciem. W życiu mam przede wszystkim rodzinę i mojego Kamyka, kilku przyjaciół, kilku dobrych znajomych i całą resztę, która może obejść się spokojnie beze mnie, a ja bez nich. Dla mnie jest to pewnego rodzaju oświecenie. Do tej pory zawsze był we mnie obecny strach przed odrzuceniem przez drugiego człowieka. Dzisiaj wiem, że nie warto walczyć o każdego.

Swojego czasu, jedna z moich kochanek, Marzena, powiedziała mi coś, co w takich momentach trzymało mnie na nogach: gdy starasz się przyciągnąć ludzi, oni nie przyjdą – rób to co lubisz, nie dbając o ich uznanie, a sami przyjdą. Przyjdą oczywiście inni, ci bardziej zainteresowani, ci, którzy bardziej rozumieją, ci, którym też będzie zależeć.

Napiłbym się wina. Ktoś ma ochotę?

Popiół i dyjament

Posted in W pamięci mojej ze znacznikami, , on marzec 12, 2008 by Peter

Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,
Wokoło lecą szmaty zapalone;
Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,
Czy to co twoje, ma być zatracone?
Czy popiół tylko zostanie i zamęt,
Co idzie w przepaść z burzą - czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,
Wiekuistego zwycięstwa zaranie!

Cyprian Kamil Norwid

***

Jak będę w Paryżu, muszę pamiętać, aby odwiedzić ogród Norwida w XIII dzielnicy.