Stanąć na szczycie góry
Wiedzieć czy tylko czuć? Czy to wystarczy, aby potwierdzić miłość. Czy miłość wymaga w ogóle potwierdzenia i wiedzy?
…
Stanąć na szczycie góry – główny motyw przewodni z kazania ks. Wojciecha Pietrzaka przypomniał mi moje wrażenia z każdego lotu samolotem, jaki miałem okazję odbyć. Z pewnej wysokości wszystkie domy, bloki, fabryki, pola, ludzie stają się tak mali, że praktycznie ich nie widać. Z tej wysokości nie ma znaczenia, gdzie się pracuje, z kim, gdzie się mieszka i czy sąsiad jest trudnym typem. Z tej wysokości sprawy przyziemne stają się mniej znaczące. Będąc wyżej, to, co na dole przestaje mieć aż takie duże znaczenie. Im bliżej absolutu, tym dalej od przyziemności.
Dom – marzenie wielu ludzi, kupowany często kosztem kredytu na kilkadziesiąt lat i wielu wyrzeczeń, z wysokości wygląda tak marnie. Czy zatem warto całe życie żyć wyrzekając się chęci poznawania świata, rozwijania siebie, aby na koniec umrzeć we własnym domu? Ja chyba wolę żyć w mniejszym mieszkaniu, zobaczyć świat i życie innych ludzi, żyć tzw. “pełnią”. Chcę nadać memu życiu przestrzeń, możliwość patrzenia dalej niż tylko kolejna wypłata. Przestrzeń, która będzie się rozrastać im dalej pójdę przed siebie. Chcę mieć czas na czytanie książek ludzi mądrzejszych ode mnie, chcę kochać i być kochanym, pomagać ludziom, mieć sprawdzonych przyjaciół, chodzić po górach, wędrować po krajach i krainach. Wszystko po to, aby na końcu życia móc powiedzieć, że byłem dobrym człowiekiem.
Stanąć na szczycie góry z nauczycielem – ciągle go jeszcze szukam. Ale wiem, że znajdę. Na mej drodze pojawiło się już wiele osób, z którymi dzięki rozmowie mogłem więcej zrozumieć. Ale to jeszcze nie to.