Wokół mnie
Zdarzenie, które zamknęło mnie w domu na ostatnie sześć tygodni, pozwoliło mi się zastanowić nad moim aktualnym położeniem i ludźmi, który mnie otaczają. Nie potwierdziła się reguła, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Rodzina i miłość okazały się moim największym wsparciem. W życiu mam przede wszystkim rodzinę i mojego Kamyka, kilku przyjaciół, kilku dobrych znajomych i całą resztę, która może obejść się spokojnie beze mnie, a ja bez nich. Dla mnie jest to pewnego rodzaju oświecenie. Do tej pory zawsze był we mnie obecny strach przed odrzuceniem przez drugiego człowieka. Dzisiaj wiem, że nie warto walczyć o każdego.
Swojego czasu, jedna z moich kochanek, Marzena, powiedziała mi coś, co w takich momentach trzymało mnie na nogach: gdy starasz się przyciągnąć ludzi, oni nie przyjdą – rób to co lubisz, nie dbając o ich uznanie, a sami przyjdą. Przyjdą oczywiście inni, ci bardziej zainteresowani, ci, którzy bardziej rozumieją, ci, którym też będzie zależeć.
Napiłbym się wina. Ktoś ma ochotę?