Archiwum dla lipiec, 2008

Do J. czyli G.

Posted in Moje zmagania tagi , , , , , , , on lipiec 24, 2008 by P.

Zatem nie ma partnera idealnego. Porównując nasze pragnienia i potrzeby do kieliszka, jeden partner zawsze zapełni go tylko w pewnym procencie. Pozostałych potrzeb ze względu na swój charakter i istotę, nigdy nie będzie w stanie zaspokoić.

Mając jednakże skłonność do dążenia do pełni szczęścia stajemy przed wyborem pogodzenia się z tą pustą częścią kieliszka, smakując i delektując się winem nalanym przez naszego partnera lub dążenia do dopełnienia kielicha naszych potrzeb przez inną osobę.

Pamiętajmy jednak, że będzie to wino z innych winnic, które w połączeniu z winem naszego partnera, może okazać się gorzkie i nieprzyjemne, burząc całkowicie przyjemność picia.

Dlatego warto wyjąć drugi kielich i pozwolić napełnić go drugiej osobie. Wtedy mamy szansę, że spełnimy swoje potrzeby, smakując wino różnych winnic i z różnych klimatów, osiągając pełnię szczęścia i stosunkowo duży stopień realizacji naszych potrzeb.

Czy picie wina z drugiego kielicha jest zdradą tego pierwszego? Jeżeli nasze sumienie pozwoliło nam na jego skosztowanie a nasze zmysły polubiły ten smak? Życie mamy tylko jedno i nie zostało ono pomyślane jako czas dany na odbycie kary za niewłaściwie dokonane wybory.

Jeżeli przed zamknięciem oczu chcemy sobie powiedzieć, że nasze życie było coś warte i przeżyliśmy je zdobywając pełnię doświadczeń, które tylko były dla nas dostępne, to nie wolno nam oceniać tego w kategoriach zdrady. Przecież nigdzie nie jest zapisane, że w życiu musimy zdecydować się na jeden kierunek, na jeden smak?

Jeżeli natomiast nasze sumienie nie pozwala nam na skosztowanie smaku innego wina, z pewnością warto będzie poeksperymentować ze smakiem naszego jedynego. Wtedy nie zdążymy się przyzwyczaić i będziemy odkrywać nowe nuty smakowe, bawiąc się jak dzieci i badanie różnych smaków. Zawsze jednak będziemy pamiętali, że być może istnieje gdzieś winnica a w niej wino, które dopełni nasz byt i sprawi, że przeżyjemy ekstatyczne doznanie spełnienia.

Bo jesteśmy ludźmi targanymi namiętnościami, pragnieniami, pokusami i wątpliwościami. To cena a zarazem nagroda za zdolność myślenia.

A za nasze wspólne myślenie w ostatnim czasie, olśnienie i napełnienie drugiego kielicha zupełnie nowym smakiem, za to wszystko, a także za to, czego nie wolno mi napisać, bardzo Ci dziękuję, G.

Szczęście

Posted in Moje zmagania tagi on lipiec 21, 2008 by P.

Poznając serce człowieka, stajemy się odpowiedzialni za jego szczęście.

Poznając jego słabostki oraz przede wszystkim potrzeby, pragnienia, marzenia stajemy się współodpowiedzialni za ich realizację. Człowiek odsłaniając się, obdarzając zaufaniem, staje się bardziej bezbronny; a pokusa zadania niebezpiecznego ciosu w złych chwilach może być zbyt wysoka – dlatego warto mieć tego świadomośc i zanim wyruszymy na wspólną podróż przez pustynie i oazy, warto kontrolować rozwój tej przyjaźni bardzo mocno – po to, aby pokusa bycia razem nie unieszczęśliwiła tej drugiej osoby. Odsłonięte serce to duża odpowiedzialność i wielki dar.

Brakujący element

Posted in Moje zmagania tagi , on lipiec 21, 2008 by P.

Uczucie “bycia pożądanym” przez inną kobietę. Przyszło do niego z całą swoją gwałtownością, ciekawością, zaskoczeniem i uczuciem nowości. Pamięta jej pytający uśmiech i niepewny wzrok. Pamięta też gwiezdne iskierki w oczach, gdy znalazła zrozumienie. Tego wieczoru dwie istoty odnalazły w sobie brakujące elementy – dopełnienie swojego istnienia: z rozpaczą zagubione kawałki rozdartej mapy, gdzie miejsce skarbu pozostawało przez tak długi czas nieznane, że oboje zaniechali ich dalszych poszukiwań, godząc się z tym, że znają jedynie przybliżone miejsce ukrycia skarbu.

Równocześnie przyszła też w innej odsłonie, w innym ciele, oczach, ustach i miała postać długiej nocnej rozmowy pod baldachimem z gwiazd.

W krótkich odstępach czasu przyszła w dwóch wcieleniach. Zaskakujące dla niego było to, że była. Jedna dowodem na życie rodzinne z odrobiną szaleństwa. Druga na otwartą i wymagającą samotność. Obie były dowodem, że żadne z tych wcieleń nie daje pełni szczęścia. Pełnia szczęścia nie istnieje? Zawsze pojawi się pewien wyłom, rysa, skaza – w zależnościom swojej siły będzie się powiększać, lub pozostanie jako wspomnienie pragnienia szaleństwa, wolności absolutnej i uczucia „bycia pożądanym przez kogoś innego”.

Przekraczanie własnej granicy

Posted in Moje zmagania tagi , , , , on lipiec 17, 2008 by P.

Przekraczanie własnych granicz wymaga wiele odwagi. Odwagi spojrzenia na własne życie z perspektywy ptaka. Spojrzenia w kontekście pragnień, oczekiwań oraz celów, które temu życiu w młodzieńczym wieku dawaliśmy. Celów naiwnych, ale uskrzydlających duszę i sprawiających, że każdy dzień mógłby być piękny, gdybyśmy mogli robić to, co dawało nam wewnętrzne poczucie radości.Pamiętam jeszcze to uczucie, gdy wyobrażałem sobie zasłuchane w mój głos tłumy; pamiętam dźwięki i drżenie strun gitary, gdy zwinnymi placami wygrywałem tę jedyną melodię, która zamieniała tłum w ludzi jednego pokolenia, we wspólnotę, której muzycznym guru byłem ja. Co z tych marzeń pozostało? Zweryfikowała je rzeczywistość i nawet nie ta pochodząca z zewnątrz, ale ta wewnętrzna. Uznałem, że nie mam głosu i koniec.

Marzenia, które wynosiły nad na pełny ocean, sprawiały, że żaglowiec miał się pięknie prezentować z białymi żaglami pełnymi wiatru, zamieniły się w wilgotną, ciemną grotę, w której siedzi nasza młodzieńcza dusza. Pomarszczona, ślepa na jedno oko, która wykrzywionymi ustami cedzi parę słów do pustych murów lub cieni, które na nie rzuca dogasające ognisko. Ale w jaskini jest bezpiecznie. Może niezbyt przyjemnie, ale spokojnie. A po drugiej stronie świetlistego kręgu, gdy wyjdziemy na światło, czeka nas tłum podobnych ambicji innych ludzi. Ambicji, które nie uznają harmonijnego współistnienia. Toczą potyczki w szrankach niczym średniowieczni rycerze.

Tu zaś potrzeba odwagi spartańskiego hoplity z gwardii 300 Leonidasa. Tylko wtedy można dokonać rzeczy niemożliwych. Przekroczyć granicę mimo wszystko, aby tuż przed śmiercią mieć w głowie tę jedną myśl, że nasze życie miało konkretny sens, że nie poszło na marne. Ze ten boski pierwiastek życia, zasiany w każdym z nas, winien mieć misję do spełnienia. Winien, dać z siebie jakąś wartość dla świata. Spartański hoplita wiedział, o co walczy i za co ginie. Za wolność swoich dzieci, z poczucia odpowiedzialności za ojczyznę. A ja? Teraz marzę o Afryce. Tylko czy starczy odwagi?

Imię

Posted in Moje zmagania tagi , , , on lipiec 16, 2008 by P.

Szukam imienia dla swojego bohatera. Nadając imię sprawiam, że nic staje się czymś lub kimś, ożywa w przestrzeni, wyłania się z niebytu. Oto jest – jasno podpisany zbiór punktów w przestrzeni. Rozpoznawalna istotna na nieznajomym tle innych podobnych istot.
Jakie więc nadać mu imię, aby zaczął żyć. Czy nadając imię określam zarazem przyszłość mojego bohatera? A może dobieram imię do wizji, którą mam, do moich literackich planów wobec niego. Bóg, który pierwszemu mężczyźnie nadał imię „czerwony” od koloru gliny z której go ulepił, nadał imię sięgając do źródła postania nowej istoty. Ja, znając los mojego bohatera, przypieczętowuję go imieniem – wypalam mu na czole jego przeznaczenie. Czy imię to wyrok czy cel? Czy odczytując imię będzie mógł zmienić swoje przeznaczenie? Nie znam odpowiedzi, bo przecież ja miałem być skałą.
Więc na imię będziesz miał …

Horoskop

Posted in Moje zmagania tagi , on lipiec 10, 2008 by P.

Emocjonalnie dokonasz wreszcie potrzebnych wyborów, by wydobyć się z trudnej dla Ciebie sytuacji. To będzie coś w rodzaju mentalnej podróży z jednego sposobu reagowania w drugi (lepszy dla Ciebie). Jeśli dasz radę, to nagrodą będzie wewnętrzny spokój i stabilność emocjonalna. Koniec tygodnia niesie Ci dość sporą zmianę – a będzie to zmiana w Tobie. Być może nawet znajdziesz się w sytuacji, w której stwierdzisz, że umarło Twe stare „ja” i narodziło się nowe. Jeśli nie czujesz się zbyt pewny w tej nowej sytuacji, to pamiętaj, że tak naprawdę jedyną pewną rzeczą jest sama zmiana.

Najwyższy czas.

Oczekiwanie

Posted in Moje zmagania tagi , , on lipiec 9, 2008 by P.

Nie wolno czekać. Oczekiwanie wynika z postawy roszczeniowej: tak bardzo chcemy, aby coś się wydarzyło, że czujemy dyskomfort, gdy to nie nadchodzi. Burzymy w ten sposób naturalny rozwój kontaktów między dwojgiem ludźmi. Wlewamy gorycz w relacje, które na początku miały przecież tak słodki smak wyśmienitego wina. Nie wolno czekać – nam trzeba płynąć z prądem wydarzeń. Tylko jak długo? Stop – nie wolno czekać. Nie wolno wymagać.

Przyjaciółka dla faceta

Posted in Moje zmagania tagi , , , on lipiec 7, 2008 by P.

Temat znowu wraca do mojego życia. Póki co teoretycznie, hipotetycznie i z pewną nieśmiałością. A ja ciągle nie wiem, jak pogodzić chęć posiadania przyjaciółek – żeńskich przyjaciół, jako dopełnienia kręgu ludzi, który daje mi energię do działania. Jak się spotykać, aby nie narazić się na podejrzenie romansu? Jak nie dopuścić do nawiązania się romansu? Z jednej strony czuję, że potrzebuję kogoś takiego w zasięgu wzroku, dłoni. Moje uszy nasłuchują jej głosu, choć jeszcze go nie pamiętam. Moje zmysły szukają tych bodźców, które poznały tylko przez chwilę i były zbyt otumanione, by je spamiętać. Pamiętają tylko to uczucie jedności, pomost pomiędzy duszami, poczucie wspólnoty, bratniej duszy. Poczucie, że nie wszystko musi mieścić się w konwenansach. Że nie na wszystko musi być od razu odpowiedź; że chciało się być kimś innym. I brak takiej osoby sprawia, że w moim życiu pojawia się wyrąb, obszar pustki, który jest powodem tych dziwnych myśli, gdy wszyscy już śpią. Ten brak podważa moją wiarę w miłość, którą mam. Jest jak brakujący element układanki. Tak mi się wydaje, choć nie wiem, jaki obraz powstanie po jego dołożeniu. Mam nadzieję, że będzie to obraz malowany wyrazistymi barwami i z pasją godną mistrzów.

Moja muza

Posted in Moje zmagania on lipiec 5, 2008 by P.

Przeżywając inspirujące wydarzenie, trudno pogodzić się z koniecznością zajęcia się prozaicznymi rzeczami. Powrót do rzeczywistości jest trudny. Tym bardziej, że muza została z boku.Dlatego trzeba zmienić rzeczywistość, aby z eksplozji inspiracji wracać do tego samego uczucia z pewnym planem działania w obranym kierunku. Trzeba być jak statek, który mimo solidnego kadłuba, wysokich masztów nie opuści portu bez postawionych żagli. I bez wiatru. Dziękuję Ci, Muzo, za ten wiatr.

Obłęd

Posted in Pozostałości po mnie dawnym tagi on lipiec 5, 2008 by P.

Droga ścieżka las
Ciemność oddech czas,Ślepe oczy
oddech zimny
ciemność
ciemność
i smak ziemi