Przyjaciółka dla faceta

Temat znowu wraca do mojego życia. Póki co teoretycznie, hipotetycznie i z pewną nieśmiałością. A ja ciągle nie wiem, jak pogodzić chęć posiadania przyjaciółek – żeńskich przyjaciół, jako dopełnienia kręgu ludzi, który daje mi energię do działania. Jak się spotykać, aby nie narazić się na podejrzenie romansu? Jak nie dopuścić do nawiązania się romansu? Z jednej strony czuję, że potrzebuję kogoś takiego w zasięgu wzroku, dłoni. Moje uszy nasłuchują jej głosu, choć jeszcze go nie pamiętam. Moje zmysły szukają tych bodźców, które poznały tylko przez chwilę i były zbyt otumanione, by je spamiętać. Pamiętają tylko to uczucie jedności, pomost pomiędzy duszami, poczucie wspólnoty, bratniej duszy. Poczucie, że nie wszystko musi mieścić się w konwenansach. Że nie na wszystko musi być od razu odpowiedź; że chciało się być kimś innym. I brak takiej osoby sprawia, że w moim życiu pojawia się wyrąb, obszar pustki, który jest powodem tych dziwnych myśli, gdy wszyscy już śpią. Ten brak podważa moją wiarę w miłość, którą mam. Jest jak brakujący element układanki. Tak mi się wydaje, choć nie wiem, jaki obraz powstanie po jego dołożeniu. Mam nadzieję, że będzie to obraz malowany wyrazistymi barwami i z pasją godną mistrzów.

Dodaj komentarz