Po przerwie
Rozwój własnego bizesu kradnie mi przez ostatni czas na tyle, że nie starcza przestrzeni w czeluściach mojej głowy dla wolnych myśli. Chyba stałem się niewolnikiem własnych marzeń i dążeń. Zmęczone oczy, palce stukające na klawiaturze, zdjęcia i fotografie – moje małe dzieci. To mój świat na ten wieczór. I kolejne. Kiepska perspektywa. Ale może wiosna przyniesie jakieś zmiany. Może zacznę biegać. Możę zrobię dobre zdjęcia. Może wernisaż. A już 30 na karku. Kurde,ostatnio mam wrażenie, prawie pewność, że w życiu ominęło mnie tyle rzeczy, że już ich nie nadrobię. Czuję się jakiś taki upośledzony, niedoświadczony. Ale nadal czuję, że mam bogate pokłady zdolności, tylko jakoś te nie chcą się ujawnić. Katastrofa.