Spoglądając…
…na datę ostatniego wpisu, zdałem sobie sprawę, że straciłem ponad rok przemyśleń i refleksji. Zastanawiam się, dlaczego taki słomiany zapał dotyka mnie w wielu dziedzinach: od pracy po osobiste decyzje. Dobrze chociaż, że swojej miłości do Kamy jestem pewien – gdyby nie to ostatni czas byłby nie tylko stracony, ale także (znam siebie, niestety) doprowadziłby do głębokiego imprezowania. Moja kochana kotwica trzyma mnie w dobrym porcie, choć przyznam, że czasem chciałoby się zawitać do innego portu, a potem do jeszcze innego, dlaszego. Jak to dobrze, że na niebie flauta i wiatru ni widu ni słychu.